26 lutego Konfederacja Lewiatan opublikowała na swojej stronie internetowej listę propozycji przesłanych do Ministerstwa Zdrowia w związku z planowanymi zmianami w najważniejszych ustawach rynku aptecznego. Propozycje te wywołały kontrowersje w środowisku farmaceutów i ostrą odpowiedź Ruchu Aptekarzy Polskich.
Droga Pani z Lewiatana,
cieszy mnie fakt, że również Panią niepokoi sytuacja na rynku aptecznym. Słusznie, zgadzam się z Panią, jest trudna i wymaga trwałego uporządkowania… przede wszystkim dlatego, że jako aptekarz, nauczony zawodu, jego etosu i misji (proszę o tym koniecznie pamiętać) zmuszany jestem przez konsekwencje złego prawa do niepotrzebnych, dodatkowych działań. Już wyjaśniam. W normalnym europejskim kraju (w dużym skrócie) służyłbym pacjentom swoją wiedzą i radą, dbając o ich zdrowie. To zajęcie wypełniałoby w pełni mój zawodowy czas. W wolnej chwili, przy herbacie, mógłbym czytać o nowościach, lekach, terapiach, dyskutować o nich z kolegami po fachu… Po to, żeby się rozwijać, doskonalić. Z korzyścią dla siebie, ale przede wszystkim – pacjenta. Taką mam zawodową misję. W tym celu, droga Pani, powstał zawód aptekarza, po to mnie uczono i tego się ode mnie powinno wymagać! I to jest tak proste i oczywiste, że chyba nie powinno budzić wątpliwości.
Jak jest u nas? W Polsce, żeby dobrze wykonywać mój zawód (pomagać ludziom), muszę najpierw przetrwać. Zwyciężyć z sieciową konkurencją, która jest w walce bezwzględna. Zderzyć się z tytanem finansowym, który chce pazernie przejąć kontrolę nad rynkiem, by ssać z niego zyski. Toczyć boje na polu reklamy, marketingu, ceny. Sam, indywidualny aptekarz, przeciw działom tych korporacji. Mało tego, muszę w trosce o pacjenta monitorować i punktować szkodliwe działania tego tytana, wyprzedającego bezwartościową taniochę dla własnego zysku. Często na niekorzyść pacjenta! Bagatelizując jego dobro! Na dodatek, muszę prowadzić polemiki ze specjalistami (jak Pani zatrudnianymi przez tego tytana), tłumacząc mantrycznie zawiłą prawdę, że mój zawód kieruje się zasadami etyki –
– Aptekarz nie reklamuje swoich usług, nie zwiększa sprzedaży w celu podniesienia zysków, stawia pacjenta zawsze na pierwszym miejscu, uczy się, podnosi kwalifikacje, konkuruje wiedzą i jakością itd.
Trudno pojąć? Być może… ale proszę wierzyć, tylko ta droga daje pacjentowi bezpieczeństwo. I tylko ona gwarantuje prawidłową realizację moich zawodowych celów. I wiedzą o tym od dawna Europejczycy. W poczuciu misji, tak uparcie wbijam Wam do głów, drodzy specjaliści spoza branży, że nie macie racji!
Kwestia kolejna – zasadom etyki zawodu, wypracowanym przez pokolenia dla dobra społecznego nie wolno przeciwstawiać prawa ogólnego! To wbrew etyce Pani zawodu! Czyż nie?
Ja się staram dobrze wypełniać swoją misję. Dlatego trwam, walczę i z Panią polemizuję. Pani natomiast, w mojej ocenie, ślizga się płytko po temacie, nie za bardzo go rozumiejąc. I wiem dlaczego! Pani dostrzega w mojej pracy tylko biznesową jej stronę. Tę drugorzędną, mniej istotną. Tak, jak reprezentowane przez Panią sieciowe korporacje, nie widzi Pani istoty. Tylko pozornie mówimy na jeden temat. Ja zachwycam się wszechświatem, kosmosem, jego cudowną tajemnicą i nieskończonością, podczas, gdy Pani rozwodzi się nad instrukcją obsługi teleskopu… Jeśli się Pani nie postara, to się nie dogadamy… Życzę zdrowia i pomyślności, a zatem m.in. aptek, w których to Pani, a nie Pani portfel będzie numerem JEDEN!
